logo

Jak zazielenić swoją dietę i wciąż jeść pysznie?

Już na początku swojej przygody z wegańską dietą usłyszałam, że weganie jedzą tylko „trawę i kamienie”. Rozbawiło mnie to szczególnie, ponieważ (jak pewnie wielu z Was) nie przepadam za sałatkami, a zielone warzywa do swojego codziennego życia musiałam wprowadzić niemal podstępem. Przedstawiam kilka moich tricków na jedzenie większej ilości zieleniny, które faktycznie dały oczekiwane rezultaty.

Zielenina zieleninie nierówna

Zaczynam od banałów, ale czasem warto przywołać nawet najbardziej oczywiste porady. Duża ilość chlorofilu w diecie wcale nie musi pochodzić z sałaty, serio! Osobiście krzywię się na widok miksów sałatkowych, a nawet pozornie pięknej roszponki (brr…). Jarmuż również muszę przemycić na swój talerz w odpowiedniej oprawie smakowej.

Rukola jest zdecydowanie moim faworytem w kwestii smaku na surowo. No i szpinak, który jest dla mnie absolutnym zwycięzcą w tym przypadku! Nie zmienia silnie smaku potraw, dobrze komponuje się z większością dań i składników, w tym przede wszystkim z czosnkiem, co pewnie jest głównym powodem mojej miłości do szpinaku.

Abstrahując od powyższego zupełnie nieobiektywnego rankingu zielonych liści, które najbardziej kojarzą nam się zazwyczaj z zieleniną, mam jeszcze kilka zielonych propozycji: brokuł, brukselka i zioła. Dwa pierwsze warzywa można dorzucać do dań azjatyckich oraz zup, a zioła do... absolutnie wszystkiego. Są zielone i nie są sałatką — czego chcieć więcej?

Zielone smoothie — piękne i pyszne

Smoothie i smoothie bowl to hit wegańskiego internetu już od dobrych kilku lat, co zauważył pewnie każdy. Zachęcam do dodawania warzyw liściastych (szczególnie szpinaku) do smoothie głównie dlatego, że pozwala to na spożycie ogromnych ilości zieleniny w bardzo prostej formie. Smoothie zazwyczaj pije się (lub w przypadku smoothie bowl: je) szybko, a dominują w nim raczej smaki innych składników — „sałatkowy” posmak jest więc praktycznie niewyczuwalny.

Minusem tego sposobu są wymagania sprzętowe, ponieważ najlepsze zielone smoothie powstanie przy użyciu blendera o dużej mocy. Posiadaczom słabszych blenderów polecam użycie głównie (wychwalonego już ponad miarę) szpinaku. Świetną alternatywą są też tzw. greens powder, czyli mieszanka zielonych warzyw w proszku. Tego typu produkt dostępny jest m.in. w Rossmannie.

Dodatkowa wskazówka: jeśli zadbasz o to, by smoothie bowl wyglądało ładnie, istnieje szansa, że będzie magicznie smakowało dużo lepiej.

Pesto — zielone królestwo smaku

Ze wszystkich zawartych tutaj rad pesto to zdecydowanie najbardziej uzdolniony ninja. W najpopularniejszej wersji zawiera ono bazylię w roli zielonego składnika, ale można zastąpić ją na wiele różnych sposobów. Szpinak, rukola, jarmuż i — moja ulubiona — natka pietruszki. Nie znam nikogo, kto nie lubi spaghetti, a połączenie przyjemnego z pożytecznym jest w tym przypadku naprawdę proste.

Wystarczy wrzucić do blendera:

  • dowolną zieleninę (naprawdę polecam ogromny pęczek natki pietruszki)
  • oliwę z oliwek
  • czosnek (przynajmniej ząbek — według moich kubków smakowych)
  • orzeszki piniowe, pestki słonecznika, migdały lub orzechy włoskie
  • sól i pieprz do smaku
  • ewentualne płatki drożdżowe nieaktywne

Zachęcam do modyfikowania składników i proporcji według własnych preferencji. Świetnie smakuje również z suszonymi pomidorami lub z awokado zamiast oliwy z oliwek dla dodatkowych punktów do zdrowia.

Oszukiwane sałatki

Prędzej czy później musiałam poruszyć temat sałatek, ciężko jest inaczej mówić o zieleninie. Moim sposobem na sałatkę jest dobre jej wyważenie, co w skrócie oznacza, że dominującym jej składnikiem wcale nie są liście. 😆

W praktyce wygląda to tak, że dodaję do sałatki przeróżne ciekawe składniki, silne w smaku, które możliwie najbardziej odwrócą moją uwagę od samej sałaty czy rukoli. Dobrym przykładem jest sałatka z pieczoną ciecierzycą i kotletem z tofu, na którą przepis znajduje się tutaj.

Najbardziej zachęcam do uzupełniania sałatek strączkami (zdrowsza opcja), ale składniki węglowodanowe (np. grzanki czy brązowy ryż) również są super.

Na koniec — zielone warzywa tam, gdzie się ich nie spodziewasz

Pewnie każdy z nas słyszał historie o zdesperowanych rodzicach, którzy na wszelkie sposoby próbują przekonać swoje dzieci do jedzenia większej ilości warzyw. Jeśli masz problem z tymi zielonymi, spróbuj przechytrzyć swoje wewnętrzne dziecko i dodawaj je tam, gdzie się ich nie spodziewasz. 😄

Dobrym przykładem jest tu makaron, który świetnie komponuje się z np. surową rukolą. Liście ukryte pod górą pyszności nie są już tak straszne, popatrz tutaj. Zielone warzywa można też (dosłownie) ukrywać w kanapkach, np. w śniadaniowej kanapce wypełnionej jarmużem i wegańską jajecznicą z tego przepisu.

Innym przykładem są tłuczone ziemniaki z jarmużem. Brzmi dziwnie, prawda? Mnie na początku też wydawało się nietypowe, ale tradycyjny holenderski stamppot jest naprawdę pyszny, a przepis na moją wegańską wersję tej potrawy znaleźć można tutaj.

To na razie wszystkie moje sposoby na zazielenienie swojej diety. Jeśli spróbujecie którejś z powyższych rad, koniecznie dajcie znać w komentarzach tutaj, na Facebooku lub Instagramie. Będę naprawdę wdzięczna! ❤️